Kolejne dni mijały tak samo śniadanie, obiad, leki i kolacja tylko czasem było ważenie i badania. Na dworze robiło się coraz zimniej. Nienawidzę zimna. Nienawidzę tu być. Chce żeby mnie już wypuścili. I tak mi nie pomogą. Czemu nie mogą mnie stąd wypuścić ? Pozwól, że sama sobie odpowiem na to pytanie bo mogę zrobić sobie krzywdę lub zagłodzić się na śmierć. To rzeczywiście było by straszne i tak by nikogo to nie obchodziło. Chociaż w sumie może ON by się przejął. Chociaż napewno nie przecież ma mnie głęboko w dupie. Spojrzałam przez okno, w których były kraty żebyśmy czasem przez nie, nie wyskoczyli. Miałam cudowny widok na park. Było widać zakochane pary spacerujące, starszych ludzi karmiących kaczki lub gołębie i dzieci bawiące sie na placu zabaw lub biegające obok swoich rodziców. Niektórzy nie umieją docenić niektórych chwil i rzeczy póki ich nie stracą. Ale jak wiadomo każdy uczy sie na swoich błędach.
-------------------
Hej
Jestem Karolina i będę pomagała autorce tego opowiadania je pisać. No więc do następnego.