środa, 12 sierpnia 2015

Rozdział 4

Anastazjo !!! spójrz na mnie. Musimy porozmawiać. twoje milczenie tylko pogarsza sprawę - jego głos złagodniał jednak nadal było w nim można wyczuć nutę flustracji. Ciągle mówią to samo
Anastazjo chcemy ci pomóc 
jesteśmy tu dla ciebie 
bla bla bla 
Czy oni nie rozumieją, że ja niepotrzebuje ich pomocy. Jakoś przed tem radzilam sobie sama.
-Będę tu siedział tak długo aż zaczniesz ze mną rozmawiać
-Czyli zamierzasz tu zamieszkać - na mojej twarzy zawitał kpiarski uśmieszek, ale Ben i tak nie zwrócił na to uwagi i kontynuował swój wywody.
-Co to jest ?- jego dłoń skierowała się w stronę mojej poduszki skąd wystawał skrawki zdjęcia. Zanim zdążyłam zareagować on już dawno przypatrywał się zdjęciu, a raczej osobie, która się na nim znajdowała- kto to ? twój chłopak czy - nie zdążył już dokończyć bo krzesło na, którym wcześniej siedział wylądowało przy jego twarzy skąd zaraz poleciały strugi krwi.
-NIE MASZ PRAWA O NIM MÓWIĆ ROZUMIESZ. NIE MASZ PRAWA. - Wrzeszczałam w niebogłosy . Już miałam zadać kolejny cios kiedy poczułam się strasznie senna i osłabiona. osunęłam się na ziemię i zasnęłam
****
Wróciłam po roku, ale jednak. Mam nadzieję, że się spodobał :)
z góry przepraszam za błędy, ale pisałam to na telefonie o 3 w nocy hahah

wtorek, 23 grudnia 2014

WESOŁYCH ŚWIĄT

Chciałabym wszystkim, którzy tu zajrzą życzyć wesołych i spokojnych świąt :)

czwartek, 2 października 2014

Rozdział 3

Kolejne dni mijały tak samo śniadanie, obiad, leki i kolacja tylko czasem było ważenie i badania. Na dworze robiło się coraz zimniej. Nienawidzę zimna. Nienawidzę tu być. Chce żeby mnie już wypuścili. I tak mi nie pomogą. Czemu nie mogą mnie stąd wypuścić ? Pozwól, że sama sobie odpowiem na to pytanie bo mogę zrobić sobie krzywdę lub zagłodzić się na śmierć. To rzeczywiście było by straszne i tak by nikogo to nie obchodziło. Chociaż w sumie może ON by się przejął. Chociaż napewno nie przecież ma mnie głęboko w dupie. Spojrzałam przez okno, w których były kraty żebyśmy czasem przez nie, nie wyskoczyli. Miałam cudowny widok na park. Było widać zakochane pary spacerujące, starszych ludzi karmiących kaczki lub gołębie i dzieci bawiące sie na placu zabaw lub biegające obok swoich rodziców. Niektórzy nie umieją docenić niektórych chwil i rzeczy póki ich nie stracą. Ale jak wiadomo każdy uczy sie na swoich błędach. 
-------------------
Hej 
Jestem Karolina i będę pomagała autorce tego opowiadania je pisać. No więc do następnego. 

sobota, 27 września 2014

rozdział 2

Ludzie to jednak tępe istoty nie rozumieją jak ktoś im coś mówi. Powtórzyłam mu już chyba z milion razy, że nie mam zamiaru rozmawiać. Z tego miejsca wychodzisz bardziej popierdolony niż jak tu wszedłeś. Tu w nocy nie da się spokojnie spać. Ciągłe krzyki i płacz na korytarzu to uniemożliwiają. - ..... Musisz zrozumieć, że to Ci nic nie da... - bla, bla, bla pierdolenie. Gościu myśli, że jak zacznie mi pierdolić o życiu to się przełamie i zacznęł jeść. A to wcale tak nie wygląda. Jak to kiedyś ojciec gadał "Anoreksja- po prostu jedz, bulimia po prostu trzymaj to w sobie, okalecza się- przestań, depresja- zapomnij" łatwo mówić tym co tego nie przeżyli.
Po 30 minutach w końcu wyszedł zdając sobie sprawę że jego gadanie na nic się nie zda. Prawidłowo. Moje rozmyślania przerywa wchodząca pielęgniarka, która oznajmia, że za 15 minut obiad. Pójdę tam poudaje, że jem a oni mi uwierzą lub nie już mnie to nawet nie obchodzi. Pewnie dadzą mi jakieś leki na apetyt.
Spojrzałam na zegarek. Wskazywał 12:30 mam jakieś pięć minut do tego cholernego obiadu. No nic trzeba się zbierać. Wstałam z łóżka zakładając za duży na mnie sweter i ubrałam na nogi puszyste kapcie. Wychodząc spokoju natknęłam się na dziewczynę chorowała na schizofrenie. Zapamiętałam ją z jakiś grupowych zajęć. Mniejsza z nią.
Weszłam na stołówkę gdzie panował okropny gwar. Jezu jak ja tego miejsca nie nawidzę. Najchętniej bym stąd uciekła. Wzięłam tace i podeszłam do kucharki, która miała minę jakbym jej cos zrobiła. Może już sama straciła chęci do życia? Nie zdziwiła bym się. Każdy kto tu przpebywa dłużej niż 5 minut ją traci. Tak było i ze mną

niedziela, 6 lipca 2014

Pomocy

Hej

mam do was ogromną prośbę, a mianowicie potrzebuję pomocy w pisaniu bloga. Jest mi go trochę trudno ogarnąć. Więc jeśli ktoś chętny to zapraszam na aska bądź tt


z góry dziękuje
;***

niedziela, 29 czerwca 2014

rozdział 1

I am 
A little bit of loneliness
A little bit of disregard 
Handful of complaints 
But I can’t help the fact 
That everybody can see these scars 
I am 
What I want you to want 
What I want you to feel 
But it's like no matter what I do
I can't convince you
To just believe this is real 
So I 
Let go
Watching you
Turn your back like you always do 
Face away and pretend that I'm not 
But I'll be here 
'Cause you're all that I've got 

                   Biegnę. Wokół ciemność a na środku niej ja. Sama, sama jak palec. Jedyne co mnie otacza to drzewa, które teraz przypominały te z horrorów. Wielkie i straszne. Jedyne czego teraz pragnę to poczuć jego ramiona. Silne ramiona, które zdołały by mnie ochronić przed całym złem tego świata. Biegnę dalej jednak się potykam to już koniec mój koniec.



Budzę się cała zalane potem. Z moich oczu płyną strugi łez. Próbóję je zetrzeć, ale to nic nie daje. Od razu na ich miejscu pojawiają się nowe. Kiedy wreszcie udaje mi się opanować płacz rzucam się z powrotem na łózko i próbuje usnąć jednak nie udaje mi się to. Chciałabym teraz coś porysować no, ale Ci idioci wzieli mi długopis jak i kartki. Chwila jak oni to powiedzieli, a no tak już pamiętam. To dla twojego dobra. Możesz sobie coś zrobić. Tak mogę z całą pewnością.
No nic pozostała mi jedynie moja wyobraźnia i palec. Szybkim ruchem ręki zrobiłam pierwotny zarys jego boskich kości. Jak można być tak idealnym. No jak ? Kolejne ruchy są już wykonywane automatycznie. Tak wiele razy już je rysowałam, że mogę robić to z zamkniętymi oczami.
                                                                  ***

Metalowe drzwi od mojego ,,pokoju'' otworzyły się, a z ich wnętrza wyłoniła się sylwetka szczupłego mężczyzny w podstarzałym wieku. 
Ugh wynoś się. Moja podświadomość krzyczała. Chcę stąd uciec.
To znowu on. Czego on nie rozumie w WYNOŚ SIĘ I TAK CI NIC NIE POWIEM. 
Czy to naprawdę takie trudne do zrozumienia





    O mój boże nie wierze napisałam to. Tak długo się z nim męczyłam, że masakra.
Chciałabym wam podziękować, a szczególnie Guci chyba jako jedyna czekałaś, że mnie nie opuściliście  :**
No nic to już chyba na tyle z mojej strony 

3kom=next








sobota, 26 kwietnia 2014

Wyjaśnienieie

Na wstępie chciałam was przeprosić, że nic nie dodawałam, ale miałam urwanie głowy. Wiecie egzaminy i te sprawy. Rozdział dodam max. do 2 tygodni. Ponieważ muszę dodać coś na drugiego bloga, który bardzo zaniedbałam.

Przepraszam :*